Trzeba się przyłożyć

Zajęcia z wychowania fizycznego na studiach najczęściej nie są niczym zachęcającym. W związku z tym, gdy wreszcie nadchodzi ten krytyczny rok i trzeba coś wybrać, wielu ludzi decyduje od niechcenia, ponieważ ćwiczenia nie są tym, co najbardziej na studiach fascynuje. Należy zatem zastanowić się, co wybrać i jaki mieć do tego stosunek, żeby wychowanie fizyczne nie było naszym koszmarem. Przede wszystkim trzeba rozważyć fitness. Jest to dość łagodna forma ćwiczeń i najczęściej stanowi najlepsze rozwiązanie, z jakim mamy do czynienia na studiach. Fitness pomoże nam rozruszać nasze zastałe mięśnie i sprawi, że z pewnością będziemy czuć się znacznie lepiej, dlatego warto się na nie zdecydować i to jak najszybciej, póki jeszcze nie jest za późno. Okazuje się, że fitness może stanowić drzwi do poprawy naszej kondycji, poza tym jest to świetna odskocznia od książek i innych obowiązków, które kojarzą się właśnie ze studiami. Należy jednak mieć do fitness odpowiednie podejście. Przede wszystkim, jeśli coś robimy, róbmy to dobrze. Jeżeli będziemy przychodzić na zajęcia zniechęceni i uprzedzeni, to tylko na nas się odbije. Znacznie lepiej jest wybrać fitness i się zaangażować. Dzięki temu będziemy mogli bez przeszkód poprawiać swoją kondycję, ale także miło spędzać czas, co również jest niezwykle ważne i warto o tym pamiętać. W związku z tym musimy oczywiście wiedzieć, że fitness to nie zabawa, ale jeśli się naprawdę postaramy, będzie to dla nas świetna przygoda, dlatego warto spróbować. Na pewno będzie to ciekawe urozmaicenie od książek i nauki na studiach.

Nie jesteśmy potęgą w tenisie

Odkąd Agnieszka Radwańska wygrała kilka meczów tenisowych w turniejach WTA, to od razu ogłosiliśmy się potęgą tenisową. Nie ma dnia, w którym nie chwalilibyśmy naszą tenisistkę, później nasze debel Fyrstenberg/Matkowski. Zaczynamy nawet naszych tenisistów porównywać do wielkich legend tej dyscypliny. Pardwa jednak jest okrutna. W tenisie znaczymy tyle samo, co kraj Trzeciego Świata. Nie jesteśmy wcale wyjątkowi, a nasza Agnieszka Radwańska to światowy przeciętniak. Kiedy gra z przeciętniakami, to potrafi wygrać (choć i to nie jest przecież regułą), kiedy jednak wychodzi na kort i staje naprzeciw siostrom Williams, to zawsze sromotnie przegrywa. W tym wszystkim przydałoby się naszej „gwieździe” nieco pokory, bo wiele jej brakuje do najlepszych. Bo to co my uważamy za sukces, a więc awans do ćwierćfinału wielkoszlemowej imprezy, to Rosjanki traktują jako porażkę. Podobnie i Amerykanie. No cóż… wyobrażenie o byciu dobrym jest wszędzie inne. Szkoda tylko, że jesteśmy mało ambitnym narodem.

Kajakarstwo na przeciętnym poziomie

W niewielu krajach świata wyczynowo uprawia się spoty wodne. A skoro samych sportowców nie ma wielu, to i nie dziwne, że Polacy są krajem wyróżniającym się w stawce. Reidy jednak mówimy o sportach indywidualnych nie jesteśmy uważani za potentata w świecie kajaków. Polacy występują w ważnych imprezach, ba – nawet kwalifikują się do wielu finałów. Tam jednak w walce o medale często się nie liczą. Dlaczego?Wielu uważa, że sam Polski Związek Kajakowy jest związkiem tak samo skostniałym, co ten piłkarski. Tyle że samo kajakarstwo e ma tylu sympatyków i wiele rzeczy i nieprawidłowości w tej federacji po prostu nie jest wyciąganych do publicznej wiadomości. Jak jest w rzeczywistości, trudno powiedzieć. Faktem jest za to, że świat nam odpłynął. Kiedyś przywoziliśmy po kilka medali z dużych imprez, dziś cieszymy się z jednego, czy dwóch krążków (często brązowych). Prezeski PZKaj mówią o sukcesach. Choć kibice chwalić się nie mają czym, bo naszym coraz mniej w finałach,a co za tym idzie – coraz mniej dla nas jest emocji w tym sporcie.