Na czym polega fenomen Radwańskiej

Agnieszka Radwańska staje się coraz bardziej popularna. Kilka niezłych meczów w ważnych meczach na turniejach zaliczanych do klasyfikacji WTA zrobiły swoje. Aczkolwiek zachwyt chyba w tym wypadku jest zbyt wczesny. Oczywiście polskie media cytują wypowiedzi kilku specjalistów, którzy zapowiadają, że nasza tenisistka niebawem będzie gwiazdą tego sportu, ale przecież zdecydowana większość zachodnich mediów podchodzi do niej sceptycznie i nie wróży jej tak wielkiej i znaczącej kariery. Ale tego już polskie dzienniki nie cytują, bo to wyglądałoby źle.A do tego ostatnie konferencja w asyście minister sportu, Joanny Muchy daje pewien wyznacznik jakości. Oczywiście jest to tylko moje przypuszczenie, ale najprawdopodobniej to wspólne spotkanie jest związane z tym, że kilka dni wcześniej minister sportu, z której już teraz śmieje się co drugi kibic sportowy, zaangażowała agencję public relations by ratować swój wizerunek. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że takie wspólne konferencje to polityczna propaganda, które mi bardziej przypomina czasu PRL-u niż nowoczesny sport. A że wielkie sławy sportu nie to robią niczego za darmo…Zdaje się, ze sprawa Agnieszki Radwańskiej i fenomen z tym związany jest zaiste ciekawym tematem do dyskusji. Wiele lat czekaliśmy na tenisistę lub tenisistkę, którzy byliby w stanie nawiązać walkę z najlepszymi na kortach. Ktoś taki się pojawił, nie ma predyspozycji do bycia dominatorem, ale jest na liście czołowych tenisistów. To starcza, żeby światek kibiców zwrócił swoje oczy ku takiemu sportowcowi.